sabato 18 maggio 2013

Risoles (Brasile), smazone pierozki z ciasta parzonego z nadzieniem (Brazylia)

Przepis pochodzi z forum gennarino i zostal zamieszczony przez FrancescaSpalluto. Poznalam ten przepis czytajac watek o wloskich, smazonych sofficini. O tych przy innej okazji :-)
Risoles sa bardzo proste w wykonaniu i calosc ich przygotowania, zajela mi ok. pol godziny. Mieciutkie, chrupiace, z cignacym sie serem... Moze ktos sie skusi i je przygotuje w ten sobotni wieczor.

 
 skladniki:
na 20 pierozkow
120 g maki
200 ml wody
lyzka masla
szczypta soli


Wode wlewamy do garnka, dodajemy sol i maslo. Czekamy, az sie zagotuje i dodajemy make. Mieszamy, az ciasto odstanie od scianek i uformuje kule. Odkladamy ciasto do przestudzenia.


Ciasto podsupujemy maka i walkujemy. Wycinamy krazki. Ja posluzylam sie szklanka, ale mozna wyciac troche wieksze.


Uzylam najprostsze nadzienie - pokrojona w kosteczke mozzarelle. Jesli jest swieza, to polecam dobrze ja wycisnac. Sklejamy ciasto tak jak pierogi.


Panierujemy pierozki w jajku i bulce tartej.


Smazymy na glebokim oleju, na niezbyt mocnym ogniu.


Odkladamy do odsaczenia na papierowy recznik i jemy jeszcze cieple. Polecam :-)
Smacznego.

P.S. Zapomnialam dopisac, ze risoles mozna zamrozic. Pozniej, smazy sie je, bez rozmrazania

venerdì 17 maggio 2013

Paccheri, ciurilli (fiori di zucca) e cozze, czyli makaron paccheri z kwiatami dyni i mulami


Na neapolitanskim rynku warzywnym w ostatnich dniach jest zatrzesienie kwiatow dyni. Kwiaty w roznych fazach rozwoju. Ladnie rozkwitniete i takie jeszcze malutkie, calkowicie zamkniete.
Te malutkie najlepiej jest spozytkowac na duszone kwiaty z dyni lub makaron z kwiatami dyni i mulami.
Makaron z mulami i kwiatami dyni to tradycyjne, neapolitanskie, pierwsze danie.  Bardzo smaczne zreszta :-) Jesli mamy ogrodek z wlasna uprawa dyni, to mozemy i przygotowac je i w Polsce, bo mule sa juz chyba dosc powszechnie dostepne w duzych miastach. Czy sie myle?
 
skladniki:
porcja na 2-4 osoby
300 g kwiatow dyni
1-2 kg muli
250-500 g makaronu paccheri
oliwa
2 zabki czosnku
peperoncino (papryczka chili)
natka pietruszki


Paczki nalezy oczyscic (patrz ponizej) i nastepnie kilkakrotnie oplukac.


Nastepnie nalezy oczyscic mule. Opis jak to zrobic znajdziecie w tym poscie (klikklik) .
Po oczyszczeniu mule nalezy otworzyc.
Na gazie stawiamy szeroki rondel i wrzucamy do niego mule. Przykrywamy szczelnie pokrywka. Gdy zacznie kipiec odkrywamy, mieszamy muszle i ponownie przykrywamy. Gasimy, gdy powtornie zaczyna kipiec. Caly proces trwa kilka minut.
Mule wykladamy, a wode kilkakrotnie filtrujemy.


Na oliwie zbrazawiamy lekko zgnieciony czosnek i szczypte peproncino. Czosnek usuwamy. Na oliwe wrzucamy kwiaty i chwile je przesmazamy. Przykrywamy pokrywka i chwile dusimy. Dolewamy przefiltrowane wode z muli. Lekko odparowujemy.


W miedzyczasie gotujemy makaron  i wybieramy mule z muszli.
Odcedzony makaron dodajemy do kwiatow razem z mulami i posiekana natka. Calosc mieszamy i serwujemy.
Smacznego.

giovedì 16 maggio 2013

Mozzarelline fritte, czyli przekaska ze smazonych, opanierowanych kuleczek mozzarelli


Male kuleczki mozzarelli, opanierowane i usmazone w glebokim oleju, sa bardzo czesto podawana przekaska w neapolitanskich pizzeriach. Bardzo czesto serwowane sa w towarzystwie: ziemniaczanych krokietow - panzarotti napoletani, ryzowych kulek - palle di riso czy przekaski z makaronu bucatini - frittatine di pasta .

Do przygotowania tej przekaski potrzebowac bedziemy jak najmniejszych kuleczek mozzarelli, wazacych maksymalnie 20- 30 g.
Kuleczki wyjmujemy z plynu, w ktorym sa przechowywane i osuszamy np. papierowym recznikiem. Nastepnie panierujemy w mace, jajku i bulce tartej. Jeszcze raz w jajku i bulce. Dociskamy dobrze panierke.


Smazymy w glebokim oleju na zloto. Olej rozgrzewamy i pozniej obnizamy gaz, tak aby kulki sie zezlocily z zewnatrz a mozzarella w srodku rozpuscila. Po usmazeniu odkladamy na papierowy recznik do odsaczenia tluszczu i posypujemy z zewnatrz sola. Podajemy cieple.


Mozzarelline fritte mozemy podac jako drugie danie, np. z salata.
Smacznego.

Na koniec, jako ciekawostke, zamieszcze pare zdjec z neapolitanskiego cmentarza Cimitero di Poggioreale . Cmentarz ten jest glownym miejscem pochowku w Neapolu i jednym z najwiekszych cmentarzy w Europie. Dzieli sie na 3 czesci.
Najstarsza czesc - Cimitero Monumentale - zostala zaprojektowana w 1812 roku i powstala w 1837. W czesci tej znajduje sie wiele zabytkowych grobowcow, posagow i kaplic. Spoczywaja tu znane osobistosci neapolitanskie tzw. Quadrato degli uomini illustri .
Cimitero della Pietà, zrealizowany w 1889 roku, stanowi czesc kompleksu cmentarnego i tu chowani byli "zwykli" ludzie.
W 1930 roku powstal Cimitero Nuovissimo i stad pochodza ponizsze zdjecia.
Mimo, ze tematyka jest dosc smutna postanowilam pokazac zdjecia. Przyznam sie, ze pierwszy raz w zyciu widzialam cmentarz, w ktorym porusza sie samochodami. Wprawdzie wjechac mozna tylko samochodem z niepelnosprawnym, ale samochodow bylo naprawde sporo.


Oprocz kapliczek prywatnych z grobowcami rodzinnymi, w tej czesci cmentarza jest bardzo duzo budynkow wielopoziomowych. To te bloki na zdjeciu powyzej.
Nisze znajduja sie na roznych poziomach i w budynkach funkcjonuja nawet windy! Wybaczcie , ale z wrazenia zapomnialam strzelic fotke :-)


We Wloszech sa troche inne zwyczaje pogrzebowe. W niszach znajduja sie jedynie kosci zmarlych. Ciala po smierci zazwyczaj sa grzebane ( w drewnianych trumnach, w ziemi) , czyli jak na razie tak jak w Polsce. Nastepnie do 5 lat po smierci sa ekshumowane w asyscie najblizszej rodziny. Pozostale szczatki owijane sa w przescieradla i skladane sa w niszach, ktore sa udostepniane odplatnie.
Jak dla mnie zwyczaje te sa przerazajace i poprosilam meza, aby po smierci mnie skremowal.


Koszty pochowku sa dosc wysokie i sa pokrywane ze srodkow wlasnych rodziny zmarlego.Czesto dochodza do okolo 6000€. Mozliwy jest jedynie odpis od podatku do okolo 1500€. W trudnej sytuacji materialnej mozna wystapic do gminy o pogrzeb z urzedu.
Moze przy innej okazji opisze co dzieje sie ze zmarlym i jak wyglada pogrzeb.
Przepraszam za poruszona tematyke.

venerdì 8 marzo 2013

Rollè di coniglio al forno, czyli pieczona rolada z krolika


Krolik. Czy w polskich domach jest czesto podawanym daniem? Chyba nie. Czesc osob nie je krolika ze wzgledow emocjonalnych. Kojarzy sie im ze zwierzeciem domowym, tak jak kot czy pies. Inni nie maja zupelnie pomyslu na to jak go ugotowac czy upiec. Ja krolika lubie. Ma biale i delikatne mieso.
Jesli klikniecie tu znajdziecie wczesniej zamieszczone przepisy z krolikiem: duszony w bialym winie, duszony w papryce i pieczona rolade z karczochami i serem.
W dzisiejszym  poscie chcialam pokazac delikatna w smaku rolade - wyfiletowany krolik z nadzieniem z gotowanej szynki (prosciutto cotto) i sera mozzarella (fior di latte). Upieklam ja z dodatkiem ziemniakow, groszku i suszonych grzybow.

skladniki:
porcja na 6 osob
1 krolik
250 g gotowanej szynki
350 g sera mozzarella
sol, pieprz
rozmaryn
oliwa
2 kg ziemniakow
300 g mrozonego groszku
pare suszonych grzybow


Odcielam glowe krolikowi i rozcielam wzdluz mostka. Rozcielam udka wzdluz kosci,od wewnetrznej strony i wycielam je. Podobnie postepilam z koscmi w przednich lapkach. Nastepnie odcielam mieso od zeberek i kregoslupa. Mieso oplukalam i osuszylam. Oproszylam  sola i pieprzem. Ulozylam plastry szynki i mozzarelli. Nastepnie zwinelam rolade i zwiazalam ja nicia.
Obrane i umyte ziemniaki pocielam w spora kostke. Dodalam groszek i namoczone wczesniej, we wrzatku grzyby. Posolilam i dodalam rozmaryn. Wymieszalam.
Rolade z krolika ulozylam w naczyniu do zapiekania. Rozlozylam ziemniaki z groszkiem. Polalam calosc oliwa i podlalam woda, w ktorej moczyly sie grzyby.


Calosc przykrylam folia aluminiowa.
Wstawilam naczynie do nagrzanego piekarnika i pieklam przez godzine w temperaturze 200°C (okryty folia). Nastepnie usunelam folie i pieklam nastepne 30 minut w temperaturze 180°C.



Przed pokrojeniem nalezy krolika odstawic na jakies 15 - 20 minut . Jesli bedziemy kroic bardzo goraca rolade bedzie sie rozlatywac.

Smacznego :-)

P.S. Na glowie, wycietych kosciach i podrobach z krolika ugotowalam rosol.:-) Przecedzam go, gotuje i wrzucam polamane spaghetti. Po ugotowaniu podaje posypany drobno stratym parmezanem i pieprzem.

mercoledì 6 marzo 2013

Beijinho - palline di latte condensato al cocco (Brasile), czyli kokosowe kulki z mleka kondensowanego

Ostatnio moj maluch jest zapraszany na przyjecia urodzinowe. Nie. Nie takie zwyczajne w domu, z tortem. To cale przyjecia urzadzane w specjalnie przygotowanych salach. Spytacie jaki to koszt? 180 €. Moim skromnym zdaniem, to male przegiecie. Wydawanie takiej sumy na urodziny dla 4 latka ??? Co wchodzi w sklad takiego party?
Poczestunek: kawaleczek pizzy, troche popcornu, chipsow i jakis herbatnikow.
Napoje.
Animacja: zabawy na duzych dmuchanych zjezdzalniach, skoki w basenie z pileczkami. Teatrzyk kukielkowy i tance z Myszka Miki (przebrany w kostium animator).
Na koniec tort.
Nie przecze. Dzieci sa szczesliwe. Solenizant i uczestnicy. Zaprosic mozna 20 osob i przewaznie jest to cala klasa.
Ja, w kazdym badz razie, w tym roku sobie odpuscilam i nie uleglam prosbom dziecka, ale w przyszlym roku chyba sie poddam.
Dlaczego o tych urodzinowych przyjeciach?
Jakies 2 tygodnie temu urodziny mial Josè. Jego mama pochodzi z Brazylii i jako poczestunek dla mam asystyjacych wlasne pociechy, zrobila kuleczki z mleka kondensowanego. Byly ich dwa rodzaje: kokosowe i kakaowe. Okazalo sie, ze takie kuleczki, sa nieodzownym i obowiazkowym punktem na brazylijskim przyjeciu, zaraz obok tortu. :-)
Kuleczki mi bardzo smakowaly, tak jak i calej reszcie, po cholere siedzacych tam mam.
Te kokosowe nazywaja sie Beijinho.
Mama Josè wytlumaczyla mi jak sie je robi. Prosto.


Bierzemy puszke mleka kondensowanego, dodajemy 2 lyzki masla i umieszczamy w garnku. Gotujemy na malym gazie i mieszamy. Stopniowo masa zacznie gestniec i oddzielac sie od dna garnka. Nie nalezy gotowac za dlugo, bo po ostudzeniu kuleczki beda gumowate. Beijinho ma byc mieciutkie i ma sie rozplywac w ustach. Podczas pierwszej nieudanej proby gotowalam mase 15 minut i to bylo stanowczo za dlugo. Za drugim razem 7 minut. Idealnie.
Mase zdejmujemy z gazu i dodajemy do niej 2- 3 lyzki wiorkow kokosowych.
Mase wylewamy na talerz wysmarowany maslem i zostawiamy do calkowitego ostygniecia.


Gdy masa ostygnie, natluszczamy rece maslem i nabieramy porcje mleka. Formujemy z nich kulki wielkosci orzecha wloskiego i obtaczamy je w wiorkach kokosowych.
Kuleczki ukladamy bezposrednio na tacy lub w papilotkach.
Z puszki mleka (okolo 400 g) wychodzi okolo 30-35 kuleczek.


Pycha. Rozpywaja sie w ustach. Polecam.

Beijinho widzialam juz kiedys na blogu Mary - Slodziutkie okazje. Jesli macie ochote to zagladnijcie. Fajny blog o kuchni brazylijskiej pisany po polsku. :-)

martedì 5 marzo 2013

Liquore crema al cioccolato (cacao), czyli kremowy likier kakaowy

Likier kakaowy, jest jednym z najczesciej robionych likierow, w neapolitanskich domach. Prym wioda cytrynowe: limoncello i crema di limoncello.
Likier jest kremowy i niezbyt mocny. Produkcja zajmuje doslownie chwile i likier jest po wytworzeniu gotowy do picia.


skladniki:
800 g cukru
1 l pelnego mleka
150 g kakao
pare lyzeczek cukru waniliowego
 
300 ml spirytusu

Cukier, mleko, kakao i wanilie umieszczamy w garnku. Gotujemy na wolnym ogniu okolo 20 minut. Studzimy i dodajemy spirytus. Rozlewamy do butelek.
Z podanych skladnikow otrzymuje sie okolo 1,7 l napitku.

giovedì 21 febbraio 2013

Saltimbocca, czyli buleczki drozdzowo- ziemniaczane ze "slonym" nadzieniem


Dzis chcialabym podzielic sie przepisem na mieciutkie buleczki z nadzieniem z wedlin i sera - Saltimbocca. Przepis mam od zony szwagra. Nie wiem skad ona go posiada, ale robila buleczki juz jakies 30 lat temu, o czym z rozrzewnieniem wspomina maz. :-)
Celem sprostowania dodam, ze saltimbocca, w Neapolu mozna kupic w wielu rosticceriach czy pizzeriach. Pod ta nazwa jednak kryje sie inny rodzaj przekaski. To pokaznych rozmiarow, plaska bulka, wypieczona z ciasta na pizze. Pozniej te bulke rozcina sie i nadziewa wedlinami czy warzywami i serem (mozzarella lub provola) i ponownie zapieka.

Saltimbocca
skladniki na okolo 14 buleczek
500 g - 600 g maki pszennej
500 g ziemniakow
25 g swiezych drozdzy + lyzka cieplej wody
50 ml oleju
pol lyzeczki soli
2 jajka + 1 do posmarowania buleczek

nadzienie:
wedliny: mortadella, szynka gotowana, parmenska itp.
plastry sera topionego lub lagodnego zoltego sera

Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Obieramy ze skory i rozgniatamy na pure. Lub obieramy , gotujemy i rozgniatamy na pure.
W misce mieszamy ziemniaczane pure, drozdze rozpuszczone w wodzie, jajka, sol i olej. Nastepnie dodajemy make i wyrabiamy ciasto.


Nastepnie odcinamy porcje ciasta (okolo 100 gramowe), rozwalkowujemy je na cienkie okragle placuszki. Pomagamy sobie walkowac podsypujac maka. Na ciescie ulkadamy cienki plaster wedliny i sera i zwijamy w rulonik. Miejsce, w ktorym konczy sie placek, umieszamy na spodzie buleczki i podwijamy pod spod brzegi rulonika.


Buleczki ukladamy na blaszce wylozonej papierem do pieczenia i odstawiamy pod przykryciem do wyrosniecia. Po okolo 1,5 - 2 godzinach buleczki smarujemy rozmaconym jajkiem.


Pieczemy w nagrzanym piekarniku z termoobiegiem. 15- 20 minut w temperaturze 180°C.


Saltimbocca najbadziej smakuja mi z nadzieniem z mortadelli i szynki gotowanej. Robie je prawie zawsze jako staly zestaw na roznego rodzaju przyjecia z bufetem. Lub czasem na kolacje.
Polecam.
Przy okazji przypomne przepis na podobne buleczki drozdzowo- dyniowe : panini alla zucca, czyli buleczki z dynia

mercoledì 20 febbraio 2013

Pasta e cavolo (cavolfiore), czyli makaron z kalafiorem po neapolitansku


Makaron z kalafiorem to proste i tradycyjne danie neapolitanskiej kuchni codziennej. Tej z serii: tanio, szybko, pozywnie i smacznie. Podobne dania, wczesniej publikowane, ktore bazuja na tej samej metodzie przygotowania to: makaron z cukinia, makaron z dynia, ryz z kapusta wloska, ryz z ziemniakami; czy dania ze straczkowymi: makaron ze swiezym groszkiem, makaron z fasola, makaron z soczewica, makaron z ciecierzyca.
Jaka to metoda?
Najpierw aromatuzuje sie oliwe podsamazona cebulka lub czosnkiem. Przesmaza sie warzywa, podlewa woda, podgotowuje do miekkosci. Gdy warzywa sa miekkie dodaje sie makaron lub ryz i gotuje razem. Skrobia zawarta w makaronie czy ryzu zageszcza nam danie i nadaje mu kremowa konsystencje. Cala sztuka polega jedynie na tym, aby wycyrklowac odpowiednia ilosc dodanej wody, tak zeby danie nie bylo za rzadkie.

skladniki:
srednio na 4 osoby
sredniej wielkosci kalafior
250 g makaronu mieszanego - pasta mista
2 zabki czosnku
szczypta platkow chili - peperoncino
oliwa
sol
woda okolo 1 litra

Na oliwie podsmazamy lekko zgniecione zabki czosnku i szczypte peperoncino. Gdy czosnek sie zezloci ususwamy. Do garnka wrzucamy rozyczki kalafiora i przesmazamy je. Podlewamy 3 szklankami wody i gotujemy kalafior do miekkosci. Odrobine solimy. Wrzucamy makaron i gotujemy go. Jesli makaron jest jeszcze nieugotowany a danie zbyt zgestnialo dodajemy reszte wody. Na koniec, jesli jest potrzeba, dosalamy.


Danie ma kremowa konsystencje. Slodycz kalafiora przelamuje dodatek pikantnej papryczki.
Ja ze wzgledu na to, ze je z nami 4 letnie dziecko, peperoncino nie dodalam do oliwy. Po podzieleniu na porcje, posypalam nim danie.
Jesli ktos ma ochote na cos innego, taka inna kalafiorowa, to polecam. Nieskomlikowane, niezbyt pracochlonne a sycace i smaczne.
Smacznego :-)


Pare dni temu zakonczyl sie Festiwal w Sanremo. Wystapilo na nim 2 wykonawcow neapolitanskich: Maria Nazionale i grupa Almamegretta.
O Marii Nazionale pisalam w tym poscie.
W tym roku, kazdy z wykonawcow prezentowal 2 utwory. Pozniej teleglosowanie ustalalo, ktory z utworow bedzie bral udzial w festiwalowych zmaganiach.
Maria Nazionale zaprezentowala nastepujace piosenki:
Quando non parlo - Kiedy nie mowie (piosenka po wlosku).
tekst i muzyka : Enzo Gragnaniello


È colpa mia - To moja wina (w dialekcie)
Autorzy: Peppe Servillo, Fausto Mesolella.


Teleglosowanie widzow wybralo piosenke E' colpa mia, ktora w koncowej klasyfikacji zajela 10 miejsce.

sabato 2 febbraio 2013

Migliaccio, czyli neapolitanski sernik z ricotty i kaszy manny


Migliaccio to ciasto, ktore w Neapolu przygotowuje sie w okresie karnawalu. Szczegolnie na ostatni jego dzien wtorek (przed sroda popielcowa), ktory nazywany jest martedi grasso - tlusty wtorek. Innym karnawalowym smakolykiem sa chiacchiere - faworki, ktore podaje sie z sanguinaccio - czekoladowym sosem, kiedys robionym na krwi wieprzowej (stad nazwa). Innym daniem neapolitanskim, ktore nieodlacznie kojarzy sie z karnawalem jest lasagna - lazania.


W kazdym domu uzywa sie troche innego przepisu na migliaccio. Istnieja tez wersje zupelnie bez ricotty (biedne) i np. z dodatkiem cynamonu. Niektorzy dodaja skorki kandyzowane itp.
Ja skorzystalam z przepisu kuzynki meza - Pappony. Pappona, to nie imie a przezwisko, ktore przyroslo do niej od dawien dawna.  Pappa oznacza jedzenie. Kiedys kuzynka ta byla bardzo otyla i lubila jesc. Choc zoperowala sie, zredukowala zoladek i stracila chyba ponad 60 kg, do dzis na Giuseppine wszyscy wolaja Pappona.

Przygotowanie ciasta nalezy zaczac od ugotowania kaszy manny - semola di grano duro - na mleku.
Zuzyjemy:
pol litra mleka
100 g semoli - kaszy manny
lyzke masla
2 lyzki cukru
Mleko gotujemy i gdy zaczyna wrzec wsypujemy powoli kaszke caly czas mieszajac lyzka. Gotujemy pare minut, az zgestnieje. Ugotowana kaszke zestawiamy z gazu, dodajemy maslo i cukier i dokladnie mieszamy. Odstawiamy do ostudzenia. Mozna przygotowac dzien wczesniej.


Migliaccio
skladniki na blache o srednicy 26 cm
przygotowana dzien wczesniej kaszka
0,5 kg ricotty
350 g cukru
5 jajek
buteleczka 60 ml wody z kwiatu pomaranczy lub millefiori
skorka i sok z polowy pomaranczy i cytryny


Jajka ubijamy mikserem z cukrem. Dodajemy ricotte i ugotowana kasze. Mieszamy. Nastepnie scieramy skorke z cytrusow i wyciskamy z nich sok. Dodajemy do masy razem z woda z kwiatu pomaranczy.


Aby uniknac w ciescie, ewentualnych grudek ze zgrupowanej kaszy manny, najlepiej jest mase z kaszy przetrzec przez sito, przepuscic przez przecierak do warzyw lub zblendowac. Ja przecieram przez durszlak przygotowana mase ciasta.


Niewysoka blache smaruje maslem i wysypuje maka i wypelniam przetarta masa.
Pieke okolo godziny, w nagrzanym piekarniku z termoobiegiem, w temperaturze 160°C.


Migliaccio je sie w dniu nastepnym.


Smacznego :-)


Migliaccio i lazanie jada sie w miejscowosci, w ktorej mieszkam, rowniez na Swietego Blazeja (San Biagio)  - 3 lutego. Swiety Blazej jest patronem glownego kosciola i juz tydzien wczesniej rozpoczynaja sie rozne uroczystosci. W miasteczku, na glownej ulicy - corso, ustawiaja sie na calej dlugosci jarmarczne kramy, sprzedawcy balonikow, waty cukrowej i innych. Kramy sprzedaja glownie roznego rodzaju nugaty - torrone, prazone  lub karamelizowane orzechy, migdaly i roznego rodzaju zelowe cukierki. Nie brakuje i roznych zabawek dla dzieci: trabek, bebenkow, klekotek i innych jarmarcznych akcesorii.


W niedziele poprzedzajaca obchody patrona przez cale miasto wedruje posag Sw. Blazeja i Matki Boskiej Gromnicznej - Candelora, ktora obchodzi sie 2 lutego. Od samego rana zaczynaja sie wiwaty ogni sztucznych, bo tak witaja przechodzace posagi mieszkancy. Obchod konczy sie uroczystym wejsciem do kosciola, ktory poprzedza pokaz ogni sztucznych przed kosciolem.  Posagi Sw. Blazeja i Matki Boskiej Gromnicznej zostaja potem ustawione na honorowym miejscu przy oltarzu glownym.


W dniu Sw. Blazeja, po zakonczeniu mszy swietej, wierni ustawiaja sie do blogoslawienstwa. Jako, ze Sw. Blazej chroni nas przed chorobami gardla, proboszcz dotyka szyje naoliwionym wacikiem, umieszczonym na dlugim patyczku.

mercoledì 30 gennaio 2013

Pan brioche dolce senza impasto, czyli placek drozdzowy z kruszonka (bez zagniatania)


Szukajac w sieci przepisu na babe ponczowa, znalazlam przepis na placek drozdzowy bez zagniatania - drozdzowke "dla lenia". Zaciekawil mnie fakt, ze nie trzeba tego ciasta wyrabiac a jedynie skladniki wymieszac i czekac, az drozdze zaczna dzialac.

skladniki:
25 g drozdzy
150 g cukru
120 g masla
3 jajka
250 ml mleka
szczypta soli
500 g maki pszennej (dalam manitobe)

W misce umiescilam rozkruszone drozdze, cukier, miekkie maslo o temperaturze pokojowej (mozecie je rozpuscic lub pokroic na male kawaleczki), jajka, sol i letnie mleko. Calosc zamieszalam widelcem i odstawilam na 4 godziny w temperaturze pokojowej (mozna zostawic i na cala noc). Po czterech godzinach widac bylo wyraznie, ze drozdze pracuja, bo mieszanina stala sie wyraznie "napuszona".
Dodalam make i wymieszalam mase lyzka.


Ciasto wylozylam na wysmarowana maslem blaszke (uzylam okraglej o srednicy 35 cm) i odstawilam na 2 godziny, w cieple i nieprzewiewne miejsce (do piekarnika), do wyrosniecia.
Zagniotlam kruszonke z 100 g maki, 70 g masla i 2 lyzek cukru. . Ciasto posypalam kruszonka (starlam na tarce) i wstawilam do nagrzanego piekarnika.
Pieklam z termoobiegiem, w temperaturze 180 °C, przez 25- 30 minut.


Jesli chcecie mozecie pod kruszonke dac owoce. Zamrozone lub swieze truskawki, wisnie, maliny, czarne jagody, sliwki, pokrojone jablka itp.
Wyszedl dobry, wilgotny drozdzowy placek.
Smacznego!

venerdì 25 gennaio 2013

Frittelle di patate, czyli polskie placki ziemniaczane


Najczesciej gotuje po neapolitansku, ale czasem przyrzadzam i dania, ktore jadalam w domu rodzinnym. Dlaczego tylko czasem? Brakuje mi bowiem niezbednych skladnikow i nie zawsze wszystko mojej wloskiej rodzinie smakuje. Przyzwyczajenia sa niestety przyzwyczajeniami. Wiekszosc polakow wzdryga sie przed zjedzeniem osmiornicy czy flakow w pomidorach a moj maz nie mogl za pierwszym razem wypic czystego barszczu czerwonego. Przerazal go nieznany kolor (krwi jak mniemal) i po wmuszeniu w siebie lyka zupy, nie za bardzo przypadl mu do gustu slodko- kwasny smak. Teraz barszcz bardzo lubi i nawet czasami "zamawia".

Placki ziemniaczane
skladniki:
1- 1,2 kg ziemniakow
pol cebuli
1 jajko
2 lyzki maki pszennej
sol i pieprz do smaku

Ziemniaki obieramy i pluczemy. Scieramy na purè. Podobnie postepujemy z cebula. Do ziemniaczano - cebulowej masy dodajemy jajko, make i przyprawy. Mieszamy.


Na patelni rozgrzewamy obfita ilosc oleju lub smalcu. Nakladamy mase lyzka formujac owalne lub okragle cienkie placuszki. Smazymy na zloto z jednej strony. Przewracamy i smazymy z drugiej strony. Mozemy tez usmazyc duze placki, gdy mamy je np. podac z gulaszem.


Najlepsze placki sa swiezo usmazone i chrupiace. Jesli potrzebujemy ich wieksza ilosc, mozemy usmazone juz placki ulozyc na blaszce i wlozyc do cieplego piekarnika.

Ciekawa jestem z jakimi dodatkami placki jadacie? Jako dziecko uwielbialam polane kwasna smietana i posypane cukrem.


Domownicy wersji na slodko mowia: NO, no, no !!! Moze tylko na deser i to nie za bardzo. Z gulaszem - dlugo je wspominali. :-)

Smacznego i Wam zycze :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...