Visualizzazione post con etichetta dolci e torte (ciasta i desery). Mostra tutti i post
Visualizzazione post con etichetta dolci e torte (ciasta i desery). Mostra tutti i post

mercoledì 7 maggio 2014

Saccottini pan di stelle e nutella, czyli ciasteczka z gotowcow


Dzis chcialam przedstawic ciasteczka z gotowcow. Bohaterami sa: ciasto francuskie, kruche ciasteczka Pan di Stelle i Nutella.
Pan di Stelle to kruche ciasteczka kakaowe z niewielkim dodatkiem orzechow laskowych i lukrowymi gwiazdkami. Kupowane glownie do maczania w mleku, na sniadania, .
Nutelli chyba nie musze przedstawiac?

Do wykonania ciasteczek potrzebne nam beda:
2 platy ciasta francuskiego
ok. 15 szt. Pan di Stelle
Nutella
dodatkowo: mleko, jajko i cukier puder.


Pan di Stelle moczymy w mleku i ukladamy na placie ciasta francuskiego. Na kazdym z ciastek kladziemy spory kleks z Nutelli. Przykrywamy drugim platem ciasta francuskiego, dociskamy i kroimy na porcje. Smarujemy rozmaconym jajkiem.


Ukladamy na papierze do pieczenia. Pieczemy w nagrzanym piekarniku, w temperaturze 180°C przez okolo 15 minut.
Posypujemy cukrem pudrem.

Nie jest to wprawdzie jakis cukierniczy majstersztyk, ale bardzo smaczne.  Moj maluch palaszowal z ochota.
Polecam serdecznie :-)

Moj pieciolatek, od jakiegos czasu, bardzo lubi rap. Ponizej ulubione.

Nepolitanski rapper Clementino i Jovanotti. Piosenka Fratello.


Rap po neapolitansku, piosenka Nu juorno buono. Spiewa Rocco Hunt. Zwyciezca tegorocznego Sanremo w kategorii Nowe Propozycje. .

I ostatni ulubieniec Moreno.


:-)

mercoledì 29 maggio 2013

Placek biszkoptowy z truskawkami

Sezon na truskawki wlasciwie juz sie u mnie konczy. Na zamkniecie sezonu zrobilam bardzo smaczny i prosty w wykonaniu placek. Moze i Wy sie skusicie :-)
Przepis pamany z Galerii Potraw .

skladniki:
200 g miekkiego masla
200 g cukru
4 jajka
250 g maki
lyzeczka proszku do pieczenia
conajmniej pol kilo truskawek
 
kruszonka:
75 g masla
2- 3 lyzki cukru
100 g maki


Nagrzewamy piekarnik do 180°C.
Maslo ucieramy z cukrem i nastepnie dodajemy jajka. Miksujemy okolo 10 minut. Make mieszamy z proszkiem i stopniowo dodajemy do masy ubijajac.
Mase wylewamy do wylozonej papierem do pieczenia lub natluszczonej foremki (o srednicy okolo 25 cm), ukladamy na wierzchu truskawki.
Z maki, masla i cukru zagniatamy kruszonke i rozsypujemy ja na ciescie.
Pieczemy okolo godziny. Ja pieke z termoobiegiem i obnizam temperature o jakies 10- 20 °C.
Ciasto studzimy i podajemy.
Smacznego :-)

mercoledì 6 marzo 2013

Beijinho - palline di latte condensato al cocco (Brasile), czyli kokosowe kulki z mleka kondensowanego

Ostatnio moj maluch jest zapraszany na przyjecia urodzinowe. Nie. Nie takie zwyczajne w domu, z tortem. To cale przyjecia urzadzane w specjalnie przygotowanych salach. Spytacie jaki to koszt? 180 €. Moim skromnym zdaniem, to male przegiecie. Wydawanie takiej sumy na urodziny dla 4 latka ??? Co wchodzi w sklad takiego party?
Poczestunek: kawaleczek pizzy, troche popcornu, chipsow i jakis herbatnikow.
Napoje.
Animacja: zabawy na duzych dmuchanych zjezdzalniach, skoki w basenie z pileczkami. Teatrzyk kukielkowy i tance z Myszka Miki (przebrany w kostium animator).
Na koniec tort.
Nie przecze. Dzieci sa szczesliwe. Solenizant i uczestnicy. Zaprosic mozna 20 osob i przewaznie jest to cala klasa.
Ja, w kazdym badz razie, w tym roku sobie odpuscilam i nie uleglam prosbom dziecka, ale w przyszlym roku chyba sie poddam.
Dlaczego o tych urodzinowych przyjeciach?
Jakies 2 tygodnie temu urodziny mial Josè. Jego mama pochodzi z Brazylii i jako poczestunek dla mam asystyjacych wlasne pociechy, zrobila kuleczki z mleka kondensowanego. Byly ich dwa rodzaje: kokosowe i kakaowe. Okazalo sie, ze takie kuleczki, sa nieodzownym i obowiazkowym punktem na brazylijskim przyjeciu, zaraz obok tortu. :-)
Kuleczki mi bardzo smakowaly, tak jak i calej reszcie, po cholere siedzacych tam mam.
Te kokosowe nazywaja sie Beijinho.
Mama Josè wytlumaczyla mi jak sie je robi. Prosto.


Bierzemy puszke kondensowanego mleka slodzonego, dodajemy 2 lyzki masla i umieszczamy w garnku. Gotujemy na malym gazie i mieszamy. Stopniowo masa zacznie gestniec i oddzielac sie od dna garnka. Nie nalezy gotowac za dlugo, bo po ostudzeniu kuleczki beda gumowate. Beijinho ma byc mieciutkie i ma sie rozplywac w ustach. Podczas pierwszej nieudanej proby gotowalam mase 15 minut i to bylo stanowczo za dlugo. Za drugim razem 7 minut. Idealnie.
Mase zdejmujemy z gazu i dodajemy do niej 2- 3 lyzki wiorkow kokosowych.
Mase wylewamy na talerz wysmarowany maslem i zostawiamy do calkowitego ostygniecia.


Gdy masa ostygnie, natluszczamy rece maslem i nabieramy porcje mleka. Formujemy z nich kulki wielkosci orzecha wloskiego i obtaczamy je w wiorkach kokosowych.
Kuleczki ukladamy bezposrednio na tacy lub w papilotkach.
Z puszki mleka (okolo 400 g) wychodzi okolo 30-35 kuleczek.


Pycha. Rozpywaja sie w ustach. Polecam.

Beijinho widzialam juz kiedys na blogu Mary - Slodziutkie okazje. Jesli macie ochote to zagladnijcie. Fajny blog o kuchni brazylijskiej pisany po polsku. :-)

sabato 2 febbraio 2013

Migliaccio, czyli neapolitanski sernik z ricotty i kaszy manny


Migliaccio to ciasto, ktore w Neapolu przygotowuje sie w okresie karnawalu. Szczegolnie na ostatni jego dzien wtorek (przed sroda popielcowa), ktory nazywany jest martedi grasso - tlusty wtorek. Innym karnawalowym smakolykiem sa chiacchiere - faworki, ktore podaje sie z sanguinaccio - czekoladowym sosem, kiedys robionym na krwi wieprzowej (stad nazwa). Innym daniem neapolitanskim, ktore nieodlacznie kojarzy sie z karnawalem jest lasagna - lazania.


W kazdym domu uzywa sie troche innego przepisu na migliaccio. Istnieja tez wersje zupelnie bez ricotty (biedne) i np. z dodatkiem cynamonu. Niektorzy dodaja skorki kandyzowane itp.
Ja skorzystalam z przepisu kuzynki meza - Pappony. Pappona, to nie imie a przezwisko, ktore przyroslo do niej od dawien dawna.  Pappa oznacza jedzenie. Kiedys kuzynka ta byla bardzo otyla i lubila jesc. Choc zoperowala sie, zredukowala zoladek i stracila chyba ponad 60 kg, do dzis na Giuseppine wszyscy wolaja Pappona.

Przygotowanie ciasta nalezy zaczac od ugotowania kaszy manny - semola di grano duro - na mleku.
Zuzyjemy:
pol litra mleka
100 g semoli - kaszy manny
lyzke masla
2 lyzki cukru
Mleko gotujemy i gdy zaczyna wrzec wsypujemy powoli kaszke caly czas mieszajac lyzka. Gotujemy pare minut, az zgestnieje. Ugotowana kaszke zestawiamy z gazu, dodajemy maslo i cukier i dokladnie mieszamy. Odstawiamy do ostudzenia. Mozna przygotowac dzien wczesniej.


Migliaccio
skladniki na blache o srednicy 26 cm
przygotowana dzien wczesniej kaszka
0,5 kg ricotty
350 g cukru
5 jajek
buteleczka 60 ml wody z kwiatu pomaranczy lub millefiori
skorka i sok z polowy pomaranczy i cytryny


Jajka ubijamy mikserem z cukrem. Dodajemy ricotte i ugotowana kasze. Mieszamy. Nastepnie scieramy skorke z cytrusow i wyciskamy z nich sok. Dodajemy do masy razem z woda z kwiatu pomaranczy.


Aby uniknac w ciescie, ewentualnych grudek ze zgrupowanej kaszy manny, najlepiej jest mase z kaszy przetrzec przez sito, przepuscic przez przecierak do warzyw lub zblendowac. Ja przecieram przez durszlak przygotowana mase ciasta.


Niewysoka blache smaruje maslem i wysypuje maka i wypelniam przetarta masa.
Pieke okolo godziny, w nagrzanym piekarniku z termoobiegiem, w temperaturze 160°C.


Migliaccio je sie w dniu nastepnym.


Smacznego :-)


Migliaccio i lazanie jada sie w miejscowosci, w ktorej mieszkam, rowniez na Swietego Blazeja (San Biagio)  - 3 lutego. Swiety Blazej jest patronem glownego kosciola i juz tydzien wczesniej rozpoczynaja sie rozne uroczystosci. W miasteczku, na glownej ulicy - corso, ustawiaja sie na calej dlugosci jarmarczne kramy, sprzedawcy balonikow, waty cukrowej i innych. Kramy sprzedaja glownie roznego rodzaju nugaty - torrone, prazone  lub karamelizowane orzechy, migdaly i roznego rodzaju zelowe cukierki. Nie brakuje i roznych zabawek dla dzieci: trabek, bebenkow, klekotek i innych jarmarcznych akcesorii.


W niedziele poprzedzajaca obchody patrona przez cale miasto wedruje posag Sw. Blazeja i Matki Boskiej Gromnicznej - Candelora, ktora obchodzi sie 2 lutego. Od samego rana zaczynaja sie wiwaty ogni sztucznych, bo tak witaja przechodzace posagi mieszkancy. Obchod konczy sie uroczystym wejsciem do kosciola, ktory poprzedza pokaz ogni sztucznych przed kosciolem.  Posagi Sw. Blazeja i Matki Boskiej Gromnicznej zostaja potem ustawione na honorowym miejscu przy oltarzu glownym.


W dniu Sw. Blazeja, po zakonczeniu mszy swietej, wierni ustawiaja sie do blogoslawienstwa. Jako, ze Sw. Blazej chroni nas przed chorobami gardla, proboszcz dotyka szyje naoliwionym wacikiem, umieszczonym na dlugim patyczku.

mercoledì 30 gennaio 2013

Pan brioche dolce senza impasto, czyli placek drozdzowy z kruszonka (bez zagniatania)


Szukajac w sieci przepisu na babe ponczowa, znalazlam przepis na placek drozdzowy bez zagniatania - drozdzowke "dla lenia". Zaciekawil mnie fakt, ze nie trzeba tego ciasta wyrabiac a jedynie skladniki wymieszac i czekac, az drozdze zaczna dzialac.

skladniki:
25 g drozdzy
150 g cukru
120 g masla
3 jajka
250 ml mleka
szczypta soli
500 g maki pszennej (dalam manitobe)

W misce umiescilam rozkruszone drozdze, cukier, miekkie maslo o temperaturze pokojowej (mozecie je rozpuscic lub pokroic na male kawaleczki), jajka, sol i letnie mleko. Calosc zamieszalam widelcem i odstawilam na 4 godziny w temperaturze pokojowej (mozna zostawic i na cala noc). Po czterech godzinach widac bylo wyraznie, ze drozdze pracuja, bo mieszanina stala sie wyraznie "napuszona".
Dodalam make i wymieszalam mase lyzka.


Ciasto wylozylam na wysmarowana maslem blaszke (uzylam okraglej o srednicy 35 cm) i odstawilam na 2 godziny, w cieple i nieprzewiewne miejsce (do piekarnika), do wyrosniecia.
Zagniotlam kruszonke z 100 g maki, 70 g masla i 2 lyzek cukru. . Ciasto posypalam kruszonka (starlam na tarce) i wstawilam do nagrzanego piekarnika.
Pieklam z termoobiegiem, w temperaturze 180 °C, przez 25- 30 minut.


Jesli chcecie mozecie pod kruszonke dac owoce. Zamrozone lub swieze truskawki, wisnie, maliny, czarne jagody, sliwki, pokrojone jablka itp.
Wyszedl dobry, wilgotny drozdzowy placek.
Smacznego!

mercoledì 21 novembre 2012

Torta crema e amarena, czyli polkruchy placek z kremem budyniowym i wisniami w syropie


Nieczesto robie slodkie wypieki. Ten placek zrobilam zupelnie niedawno z okazji: goscie na kolacji.
To tradycyjny wypiek. Z popularnym, w wypiekach neapolitanskich, polaczeniem kremu budyniowego i wisni w syropie.

Ciasto polkruche:
500 g maki pszennej
250 g cukru

3 jajka + 1 zoltko
150 g smalcu (ewentualnie masla)
sok z 1 cytryny
16 g proszku do pieczenia
Z podanych skladnikow zagniatamy ciasto i formujemy je w kule. Owijamy dokladnie folia i wkladamy do lodowki do schlodzenia. Jesli chcemy mozemy je przygotowac dzien wczesniej.

Krem ciastkarski (krem budyniowy):
3 jajka
150 g cukru
100 g maki pszennej
500 ml mleka
Mleko doprowadzamy do wrzenia. W naczyniu, ktore potem mozemy ustawic na gazie, ubijamy jajka z cukrem na sztywny kogiel mogiel. Dodajemy stopniowo make ciagle ubijajac. Wlewamy gorace mleko (najlepiej przelac je przez sitko) i caly czas mieszajac ustawiamy na gazie. Podgrzewamy, caly czas mieszajac, az krem zgestnieje. Przekladamy do miseczki, przykrywamy folia spozywcza i odstawiamy do ostudzenia.


Blache o srednicy ok 32 cm wykladamy polowa ciasta kruchego.
Rozprowadzamy polowe kremu budyniowego i rozkladamy wisnie w syropie. Wisni nie zalujemy im wiecej tym lepiej :-) Polewamy paroma lyzkami syropu wisniowego i przykrywamy reszta kremu.
Rozwalkowujemy reszte kruchego ciasta i przykrywamy placek.
Nakluwamy widelcem po calej powierzchni.

Pieczemy okolo 40 minut w nagrzanym piekarniku, w temperaturze ok. 160°C.
Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego :-)


P.S. W sasiednim regionie, Apuli, slynne jest ciastko - pasticciotto. Ma forme owalnej babeczki przykrytej ciastem kruchym i wypelnionej wlasnie kremem ciastkarskim.


Przy okazji przedstawie Wam neapolitanska katedre pod wezwaniem Swietego Januarego - San Gennaro. W katedrze przechowywane sa relikwie swietego. Jego kosci i ampulki z krwia. Krew ta, dwa razy do roku, podczas koscielnych uroczystosci zmienia swoj stan ze stalego na plynny. Juz wielokrotnie mialam ochote zobaczyc ten "cud", ale zawsze przerazalo mnie zamieszanie , ktore temu towarzyszy. Ostatni raz, gdy poszly tam moja tesciowa i szwagierka, tej ostatniej wyrwano kolczyki z uszu. W katedrze bylam na poczatku pazdziernika, gdy wyswiecala sie na zakonnice nasza przyjaciolka. Bylo spokojnie, ale zawsze podczas wizyty w Neapolu polecam zdjac bizuterie, trzymac portfel w ukrytym miejscu, przewiesic torebke przez ramie itp.

linki:
Museum Skarbu Swietego Januarego
Katakumby Neapolu
Katedra Neapolu strona oficjalna

lunedì 30 luglio 2012

Graffe (con patate), czyli neapolitanskie paczki z ziemniakami


Witajcie po dluzszej nieobecnosci spowodowanej przerwa wakacyjna :-)))
W tym roku, pomimo zeszlorocznej zapowiedzi checi powrotu do Brancaleone, wybralismy sie na 3 tygodnie, do innej kalabryjskiej miejscowosci Santa Maria dei Ricadi. Miejscowosc ta polozona jest nad morzem Tyrenskim niedaleko Capo Vaticano, Tropei, Pizzo Calabro, w prowincji Vibo Valencja.
Urlop zaczelismy w ostatni tydzien czerwca. Pogoda dopisywala. Plaza piaszczysta, z jasnym piaskiem i lagodnym zejsciem do wody. W osrodku bylo niewielu wypoczywajacych. Doslownie bylo nas pare rodzin. O samym osrodku napisze w jednym z nastepnych postow. Dobrze sie jedynie zlozylo, ze bylo sporo dzieci w wieku 3-5 lat i nasz maluch doskonale sie bawil, a nawet znalazl sobie "narzeczona".  :-))) Mozna by powiedziec, czulismy sie jak w rodzinie. W tej sielskiej i familijnej atmosferze zrobilam dla dzieci i doroslych neapolitaskie okragle paczki - graffe. Zjedlismy je ze smakiem, na plazy.

plaza Santa Maria dei Ricadi


Graffa, w Neapolu, to paczek w formie oponki, usmazony i jeszcze cieply obtoczony w cukrze. Do ciasta dodawane sa ziemniaki (pureè). Zadny tam wyrafinowany wypiek cukierniczy. Raczej ciastka biedoty. Jadane sa jednak chetnie przez dzieci i doroslych. W cukierniach i witrynkach przed barami znajdziemy je jako sniadaniowa przekaska wystawiona obok drozdzowego rogalika polfrancuskiego - cornetto, ciastek sfogliatella frolla i riccia i wielkiego paczka z nadzieniem z kremu ciastkarskiego lub nutelli - bomba al cioccolato o crema.

Przepis pochodzi ze strony misya.
Przepis uproscilam (bez aromatycznych dodatkow 5 lyzek likieru limoncello i starta skorka z cytryny) i w warunkach wakacyjnych zrobilam "na oko", bez wazenia poszczegolnych skladnikow.

Graffe
500 g ziemniakow
800 g maki pszennej
5 jajek
4 lyzki cukru
60 g masla
25 g swiezych drozdzy

dodatkowo:
olej do smazenia
cukier krysztal do obtaczania paczkow


4 duze ziemniaki obralam i ugotowalam do miekkosci (bez soli). Dobrze odparowalam i jeszcze gorace, roztarlam widelcem na pureè.
Wysypalam make, dodalam do niej ziemniaki, jajka, rozkruszone drozdze, cukier i miekkie maslo i zagniotlam ciasto.


Z ciasta odrywalam niewielkie porcje ciasta (okolo 60 g), formowalam z nich kule. Na srodku robilam w nich palcem dziurke i powiekszalam ja obracajac ciastko na palcu w stylu hula hop. Jesli chcecie mozecie uformowac z porcji ciasta waleczek i uformowac z niego oponke sklejajac konce. Mozna tez ciasto podsypac maka, rozwalkowac i wyciac oponki szklanka (mniejsza i wieksza).


Uformowane paczki odkladamy do wyrosniecia (pod przykryciem). Ogolnie na okolo 2 godziny. Tam gdzie bylam bylo upalnie i odkad skonczylam formowac oponki odczekalam 1 godzine.
Nie nalezy sie tez zbytnio przejmowac, ze paczki nie maja regularnego ksztaltu przed wyrosnieciem. Po wyrosnieciu i usmazeniu tych niedoskonalosci zupelnie nie widac.


Wyrosniete ciastka smazymy w glebokim oleju. Wrzucamy partiami na goracy tluszcz czescia ciastko, ktora podczas wyrastania byla na gorze. Nastepnie obracamy i dosmazamy z drugiej strony. Smazymy na zloto.
Uwaga!!! Smazenie jest prawie natychmiastowe. Paczek bardzo szybko sie smazy, dodatkowo rosnie i nabiera zlotego koloru.
Usmazone paczki obkladamy na papier do odsaczenia ewentualnego nadmiaru tluszczu i jeszcze cieple, obtaczamy w cukrze (krysztal).

Wyszlo mi 40 paczkow.
Najlepsze sa jeszcze cieple, sa wtedy mieciutkie. Zostaly rozchwytane i zjedzone z wielka przyjemnoscia przez zaprzyjaznionych plazowiczow jako popoludniowa przekaska. :-)))
Proste i smaczne. Polecam.

mercoledì 13 giugno 2012

Tiramisù


Tiramisù to znany na calym swiecie deser majacy swoje korzenie w regionie Veneto - Wenecji Euganejskiej, a dokladniej w Treviso. Do jego przygotowania uzywa sie biszkoptow savoiardi, zoltek, cukru, serka mascarpone, silnego naparu kawy espresso i gorzkiego kakao.

To delikatny deser i przepis tradycyjny nie przewiduje dodatku alkoholu. Nie wiem skad sie wzielo w Polsce, powszechne przekonanie, ze koniecznie nalezy dodac do naparu kawowego likieru amaretto???
Szkol jest wiele. Co do tego czy nalezy dodac likier i jaki i czy do kremu czy naparu kawowego?
Jakie alkohole sa uzywane? Przewaznie wino likierowe marsala, rum, brandy i koniak. Ja najczesciej uzywam bardzo dobrej wloskiej brandy Stock 84 produkowanej w Triescie od 1884 roku. Ostatnio jednak fabryka we Wloszech zamknela swoje podwoje i ze wzgledu na koszty produkcji, przeniosla produkcje do Czech :-) Mysle, ze i kieliszek zwyklej polskiej wodki doskonale sie nadaje.
Alkohol dodaje do kremu. Jesli nie lubimy alkoholu w deserach lub maja go jesc dzieci zwyczajnie sie go nie dodaje.


Wykonanie nalezy zaczac od przygotowania silnego naparu kawowego. Najlepiej uzyc kawy espresso. Przygotowuje ja w kawiarce moka. Jak to zrobic pokazalam w w tym poscie (klikklik).
Napar slodzimy lub nie, wedlug wlasnego upodobania. Uzywamy cieply.
Jesli tiramisù maja jesc dzieci, zamiast naparu kawy do namaczania biszkoptow, mozemy uzyc cieplego mleka.

Krem:
Mikserem ubijamy na sztywny kogel mogiel 6 zoltek i dodajemy stopniowo cukier. 2 lyzki na kazde zoltko.
Nastepnie ciagle ubijajac dodaje stopniowo 500 g serka mascarpone i kieliszek brandy.
Ubijam 200 ml kremowki i dodaje ja mieszajac juz lyzka gora - dol.
Krem odstawiam do lodowki.


Deser mozna przygotowac w dowolnej formie: okraglej, prostokatnej czy kwadratowej. Ja uzylam prostokatnej o wymiarach 32 x 20 cm.
Biszkopty zanurzamy w kawie. Nalezy to robic sprawnie i szybko, tak aby biszkopty zbytnio nia nie nasiaknely i sie nam rozpadly. Zazwyczaj posluguje sie 2 widelcami. Wrzucam biszkopt do kawy, natychmiast go przewracam i wyciagam unoszac widelcami.
Ukladamy namoczone w kawie savoiardi scisle obok siebie.
Wykladamy na nie warstwe kremu i posypujemy obficie kakao.
Nastepnie ukladamy kolejna warstwe nasaczonych biszkoptow i przykrywamy kolejna warstwa kremu i kakao.
Zuzylam niecale opakowanie savoiardow o wadze 400 g.


Schladzamy deser w lodowce.
Najlepiej przygotowac go dzien wczesniej.


Tiramisù smialo mozna zamrozic. Wtedy przed podaniem nalezy odstawic do rozmrozenia na pare godzin. Nie traci nic w walorach smakowych czy konsystencji :-)
Smacznego :-)

P.S.
jutro dodam zdjecie porcji wycietej z formy.

Z lekkim poslizgiem ... dodane 18 czerwca ... "wnetrze" tiramisù :-)


Skoro swietujemy dzis imieniny Antoniego dodam pare zdjec z Padwy, ktora odwiedzilismy w marcu tego roku, podczas pobytu w trydenckiej miejscowosci narciarskiej San Martino di Castrozza.
link: Bazylika Sw. Antoniego w Padwie

Bazylika Sw. Antoniego z Padwy  z zewnatrz i dziedziniec wewnetrzny


Prato della Valle - najwiekszy reprezentacyjny plac Padwy. Drugi co do wielkosci w Europie.

domenica 15 aprile 2012

Pastiera tradizionale, czyli wielkanocny sernik z ricotty i pszenicy (wersja tradycyjna)

Pastiera - wielkanocne ciasto, na stole, w kazdym domu w Kampanii, ktorego podstawowymi skladnikami sa ricotta i ugotowana pszenica. W dzisiejszym poscie chcialabym pokazac jego klasyczna wersje, ktora zrobilam na tegoroczne swieta. Bo obecnie wersji tego sernika jest kilka. Najczesciej spotykane to wlasnie klasyczna, z dodatkiem kremu ciastkarskiego i taka, w ktorej dodana pszenice rozciera sie na krem i pozbawia zupelnie lusek. Kazda z tych jadlam i robilam i kazda bardzo mi smakuje.
Spotkalam sie tez z przepisami, w ktorych ugotowana pszenice zastepuje sie ryzem lub kasza jeczmienna perlowa. Niestety nie mialam przyjemnosci ich skosztowac i nie jestem w stanie ich smaku okreslic.

Przepis na pastiere z kremem ciastkarskim znajdziecie w poscie Pastiera (con crema).
Porownujac te dwa przepisy zauwazycie pewnie, ze roznia sie jedynie tym ...., ze nie dodalam tu kremu ciastkarskiego i do przygotowania ciasta kruchego uzylam smalcu, ktory tradycyjnie uzywa sie w neapolitanskim cukiernictwie.


porcja na forme o srednicy 32cm
ciasto kruche:
330 g maki
135 g cukru
135 g smalcu
2 jajka
starta skora z polowy pomaranczy

Do miski, lub na stolnice wysypac make. Wymieszac z cukrem. Dodac pokrojony na kawalki smalec i posiekac z maka. Nastepnie rozetrzec dokladnie smalec z maka. Nastepnie dodac jajka i starta skorke z pomaranczy i szybko zagniesc ciasto. Owinac w folie i wlozyc do lodowki na pare godzin.


pszenica:
400 g ugotowanej do miekkosci pszenicy
lyzka masla
200 g mleka

Ugotowana do miekkosci pszenice gotujemy razem z mlekiem i maslem, az uzyskamy gesty krem. Czesto mieszamy. Studzimy.
Jesli nie mamy ugotowanej pszenicy mozemy ja samodzielnie przygotowac. Obluskana pszenice moczymy w zimnej wodzie przez 2-3 dni. Nastepnie pluczemy i gotujemy przez pare godzin do miekkosci. Wystarczy nam okolo suchej 150- 200 g pszenicy.

nadzienie:
500 g ricotty
150 g cukru
5 jajek i 2 zoltka
przygotowany krem z pszenicy
40 ml wody z kwiatu pomaranczy (l'acqua fior d'arancio)
ok. 100g kandyzowanej skorki z pomaranczy i cedru

Ricotte wymieszac z cukrem mikserem. Mieszac dalej dodajac kolejno jajka i zoltka. Nastepnie dodac krem z pszenicy. Na koniec dodac wode z kwiatu pomaranczy i owoce kandyzowane.


Forme wylozyc kruchym ciastem. Wylozyc na nie nadzienie. Pozostale ciasto kruche rozwalkowac, wyciac z niego paski i ulozyc na ciescie tworzac ozdobna kratke.

Piec we wczesniej nagrzanym piekarniku. Ja pieke z termoobiegiem w temperaturze: poczatkowo 180°C i po jakis 15 minutach obnizam do 160°C. Pieke okolo godziny. Po upieczeniu wyciagam z piekarnika i studze.


Jemy na drugi dzien po przygotowaniu. Przechowujemy owiniete w papier lub folie w temperaturze pokojowej. Mozemy dodatkowo posypac cukrem pudrem. Nadzienie jest kremowe i ciasto jest dobre bardzo dlugo.

Smacznego :-)

martedì 6 marzo 2012

Torta ricotta e mandorle, czyli sernik na zimno z ricotty i migdalow


Idziemy dzis wieczorem w gosci. Do kuzyna meza. Tam gdzie, zawsze zanosze jakies wypieki. Dostalam od nich troche migdalow i poczatkowo chcialam zrobic lubiana powszechnie migdalowa Caprese. Rozmyslilam sie jednak. Troche dlatego, ze prowadzilam ostatnio mailowa korespondencje z Lola - jedna czytelniczek. Pani ta z rozrzewnieniem wspominala "boskie" ciasto: "Było to kruche ciasto, a w środki niebiański wręcz krem z ricotty z orzeszkami laskowymi". Po roznych ustaleniach doszlam do wniosku, ze mogla to byc tylko wersja slynnego w Kampanii semifreddo - Ricotta e pere (sernik na zimno z ricotty i karmelizowanymi gruszkami) a raczej jego wariacji Ricotta e noci (sernik na zimno z ricotty i orzechow wloskich) z dodatkiem orzechow laskowych.
Zapraszam Was na wersje tego ciasta z dodatkiem migdalow. Inspirowalam sie przepisem rimmel z forum gennarino.

Torta ricotta e mandorle
spody:
200 g migdalow bez skorki
200 g cukru
200 g masla
2 jajka
120 g maki

Migdaly, jesli sa ze skorka, zalewamy wrzatkiem i obieramy ze skorki. Mielimy na make. Jesli chcemy mozemy skorzystac i z gotowej maki.
Skladniki dzielimy na pol.
Ubijamy maslo z cukrem. Dodajemy jajko i dalej ubijamy. Nastepnie dodajemy zmielone migdaly i make. Ciasto wykladamy do tortownicy wylozonej papierem do pieczenia. Pieczemy dwa blaty osobno. W temperaturze 180°C przez okolo 10 minut. Uwazamy przy przenoszeniu blatow, sa delikatne i moga sie polamac.


krem:
500 g ricotty
200 g cukru
200 ml gestej, slodkiej smietanki (36%)

Ricotte ucieramy z cukrem. Mozemy uzyc cukru pudru lub krysztalu. Wilgoc ricotty i tak go rozpusci.
Osobno ubijamy na sztywno smietanke. Dodajemy do ricotty i delikatnie mieszamy calosc. Odstawiamy do lodowki.

karmelizowane migdaly:
200 g migdalow ze skorka
120 g cukru
10 g masla

Do szerokiego rondla wsypujemy cukier i podgrzewamy go do rozpuszczenia. Podgrzewamy, az zrobi sie jasno zloty. Zestawiamy rondel z gazu dodajemy migdaly i maslo i mieszamy calosc, az karmel oblepi dobrze migdaly. Wykladamy na papier i staramy sie porozdzielac migdaly. Studzimy.
Przepis wg Claudii z forum gennarino.

Migdaly siekamy i mieszamy z wczesniej przygotowanym kremem.


W tortownicy ukladamy jeden spod. Wykladamy na niego nadzienie i nakrywamy drugim spodem.
Wkladamy do lodowki, do schlodzenia na kilka godzin (najlepiej cala noc). Posypujemy torcik cukrem pudrem i ukladamy pare karmelizowanych migdalow dla dekoracji.

P.S.
Krem jest pyszny!!! Jak wyglada kawalek ciasta pokaze (o ile przyniose cos do domu) jutro. :-)

Prosze bardzo i kawalek :-)


P.S. 2
Z pozostalych migdalow zrobilam neapolitanskie pieprzne obwarzanki z migdalami - Taralli sugna e pepe.

venerdì 24 febbraio 2012

Chiacchiere e Carnevale di Acerra, czyli faworki - chrusty i karnawal w Acerra

No tak ... faworki ... musztarda po obiedzie :-)
Przepis jest polsko-polski. Najtypowszy z najtradycyjniejszych. Z dodatkiem smietany do ciasta.
We Wloszech chrusty smazy sie jak Italia dluga i szeroka, z tym, ze roznie, w roznych regionach sie nazywaja. W Kampanii nosza nazwe chiacchiere (czytaj: kiakiere). Podaje sie je razem z czekoladowym kremem - sanguinaccio. Jak wskazuje nazwa sangue = krew, w przeszlosci produkowano go z dodatkiem krwi wieprzowej, ktora nadawala kremowi lekko kwaskowaty posmaczek. Na poczatku lat 90 tych zabroniono dodawania krwi do kremu.
Faworki smazy sie na zakonczenie karnawalu - wloski tlusty wtorek - martedi grasso :-)


Faworki
250 g maki pszennej
3 zoltka
3- 4 lyzki smietany (okolo 100 ml)
szczypta soli
lyzka spirytusu lub octu lub wodki lub innego alkoholu
do posypania cukier puder
lub
do ciasta mozna dodac troche mielonego pieprzu i zrobic je w wersji slonej bez posypywania cukrem (to juz inowacja)


Z powyzej podanych skladnikow zagniatamy elastyczne ciasto. Jako, ze faworki naleza do tzw. ciast wybijanych, po zagnieceniu, energicznie okladamy je walkiem lub rzucamy ciastem o blat. Wyrabiamy i wybijamy, wyrabiamy i wybijamy... tak dobre pare minut. Pozniej odstawiamy ciasto pod przykryciem, na jakas godzine.


Dzielimy ciasto na 4 czesci i walkujemy, najcieniej jak nam sie uda. Ciasto jest sprezyste i prawie wcale nie trzeba go podsypywac maka przy walkowaniu. Ja do walkowania uzywam maszynki do makaronu. Platy rozwalkowanego ciasta kroimy na paski o szerokosci ok. 3 - 4 cm i dlugosci 15 cm. Na srodku faworka robimy niewielkie naciecie i przewlekamy przez nie jeden koniec ciastka.
Smazymy na smalcu lub oleju. Najlepiej malymi porcjami, bo po wrzuceniu na tluszcz, szybko robia sie zlote. Nalezy je natychmiast dosmazyc z drugiej strony i natychmiast wyjac. Odkladamy na papierowy recznik w celu odsaczenia nadmiaru tluszu, ale musze przyznac, ze recznik byl prawie nieotluszczony.
Faworkow nie slodzilam, bo dopiero nastepnego dnia mialam zaniesc je w gosci. Maz  wrocil z wieczornej zmiany i wtrabil w nocy polowe ciastek. Rano stwierdzil, ze byly dobre, ale moglam dodac tez troche pieprzu.
Pieprzu ???
Tak to dowiedzialam sie, ze tesciowa robila chrusty i w wytrawnej wersji :-)
Resztki posypalam cukrem pudrem, dalam do sprobowania sasiadce i zanioslam tesciowej i szwagierce.


Ostatkowy wtorek spedzilismy w miejscowosci Acerra. To trzecia co do wielkosci gmina neapolitanskiej prowincji. Slynie z karnawalowej parady przez cale miasto. Parada zaczyna sie okolo 16 tej i konczy pozno w nocy. W tegorocznym pokazie wzielo udzial 7 specjalnie przygotowanych pojazdow tzw. CARRI. Sredni koszt takiego wozu to okolo 10 tysiecy €. Figury robione sa z namoczonych gazet, papieru usztywnionych klejem z maki i pozniej obsuszonych. Pozniej przygotowana konstrukcje ustawia sie na platformie. Pojazd sie ozdabia, robi instalacje elektryczna i audio - bo gdy zapada zmrok calosc jest podswietlana i gra muzyka na calego :-) Nalezy tez wynajac ciagnik, ktory pozniej pociagnie calosc. Pojazdy konstruowane sa przez grupy osob prywatnych i aby zamortyzowac koszty szuka sie roznego rodzaju sponsorow, stad tez na wozach umieszczone sa szyldy reklamowe. A to bar, a to miesny, a to studio fotograficzne ....

Nr 1 przedstawial premiera Wloch - Monti i obecnego papieza Benedykta XVI. Przed wozem tanczyla liczna grupa przebrana za ekscentryczne zakonnice, w rozowych sutannach w wersji mini.


Nr 2 inspirowany saga Harry Potter.


Nr 3 sexy kroliczki Playboya :-) Ten woz byl moim zdaniem najskromniejszy.


Nr 4 przedstawial bohaterow popularnej we Wloszech kreskowki "Braccio di ferro" (zelazne ramie) - Popeye. Popeye jest marynarzem. W ustach wieczna fajka. Na ramieniu wytatuowana kotwica. Zawsze w zanadrzu ma puszke szpinaku. Po jego zjedzeniu dostaje nadprzyrodzonej sily, dzieki ktorej ratuje z kazdej opresji Olivie, o ktorej wzgledy zabiega.


Nr 5 to chyba Fiona i smok ze Shreka ??? Woz prowadzi grupa przebrana za Poliszynela - neapolitanska Pulcinelle. Faktycznie postac Pulcinelli stworzona zostala wlasnie w Acerra.


Nr 6 Super Mario Bross i jego sobowtory :-)


Nr 7 zaglowiec z Piratami z Karaibow.


I jeszcze pare zdjec "strzelonych" przechodniom.


Przebieraja sie nie tylko dzieci ...



Cale szczescie, ze gdy bylismy ludzie sypali sie tylko kolorowymi konfetti a mlodziez pryskala sie piankowanymi spray'ami. Gdy zapadl zmrok zaczelo sie obrzucanie swiezymi jajkami :-))) Surowo zabronione zreszta.
Nie wiem ktory woz wygral w karnawalowej paradzie. Pozniej dopisze zwyciezce. A Wam, ktory sie najbardziej podobal?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...